Strasznie dawno tu nie zaglądałam, a u mnie zaszło ostatnio tyle zmian:) Z radością mogę powiedzieć, że zmian na lepsze:)
Zmieniłam pracę. Pracuję już od 2 miesięcy i chyba mogę śmiało powiedzieć, że przeszłam pomyślnie test bojowy. Dziś wiem, że nowa praca była tym czego tak naprawdę potrzebowałam by ruszyć do przodu:) Cieszę się z niej strasznie, bo jest w pełni zgodna z moim wykształceniem, ambitna i pełna wyzwań, a przy tym na tyle elastyczna,że ja -niespokojny duch, nie czuję się przez nią zniewolona. Znajomi twierdzą, że to zrządzenie losu, że trafiłam do firmy równie niekonwencjonalnej jak ja sama :)
Wraz ze zmianą pracy, w naturalny sposób zmieniłam otoczenie i tym samym mam już nowe, ciekawe znajomości na koncie. Jestem bardzo towarzyska i nie mam problemu z nawiązywaniem kontaktów międzyludzkich, dzięki czemu chodzę dziś do pracy z przyjemnością Do poprzedniej też chodziłam z przyjemnością, ale tam prócz aspektu ludzkiego nie widziałam wielu plusów. Tutaj pozytywni są ludzie, jak i to czym się zajmuję. Hurra!
Poza tym widzę wreszcie przed sobą światełko na drodze rozwoju zawodowego, dzięki czemu przypomniałam sobie, dlaczego kilka lat temu podjęłam takie a nie inne decyzje dotyczące mojej edukacji. Ogólnie jakoś ostatnio mam poczucie, że odzyskałam tę część siebie, którą przez ostatnie 2-3 lata zupełni zatraciłam. Myślałam, że już nigdy nie wrócę stara ja, a jednak:) Jestem i mam się dobrze. Ba, obiecuję, że będę miała się jeszcze lepiej.
Najbliższe miesiące będą niezwykle pracowite- muszę dokończyć pracę magisterska i obronić się. Muszę to jakoś sensownie wpleść w wypełniony zupełnie przez obowiązki zawodowe grafik.Ale dam radę:) Wymyśliłam już sobie nagrodę - przewspaniałe, egzotyczne wakacje:) Nie wiem jeszcze gdzie, ale na pewno w jakimś wystrzałowym i pięknym miejscu.
Jeszcze jedno, pogodziłam się niedawno z nieodwracalną stratą czegoś, bez czego przez ostatnie lata nie mogłam żyć. Gdy wreszcie się pogodziłam, że już tego nigdy tego nie odzyskam, okazało się, że chyba nigdy tak naprawdę tego nie straciłam. Ale już tego nie rozpamiętuję, jestem już ponad tym, zaczęłam wszystko od nowa. Będzie co ma być, a wiem że może być tylko dobrze:) A to, że życie bywa nieprzewidywalne to już zupełnie inna sprawa.