niedziela, 29 stycznia 2012

Pierwszy miesiąc

Trochę ostatnio zaniedbałam swojego pozytywnego bloga i samo pozytywne myślenie. Nie oznacza to jednak, że oddawałam się namiętnie negatywnym refleksjom, bo dzięki Bogu od kilku tygodni są mi one zupełnie obce. Mimo to nie koncentrowałam się jakoś  specjalnie na tym co dobre i dlatego mówię o zaniedbaniu. 
Za mną prawie miesiąc najlepszego roku mojego życia, więc przyszedł czas na małe podsumowanie. Przyznam, że minął mi on w wyjątkowo dobrym humorze i zdrowiu. Zaczynam dostrzegać, że to jak myślimy o sobie i swoim życiu realnie przekłada się na to jakim ono jest. Z moich dotychczasowych obserwacji wynika, że moje życie zmieniło się przez ten miesiąc na lepsze, mimo że nie nastąpiły w nim żadne konkretne zmiany. Zmiana nastąpiła natomiast we mnie i w moim sposobie postrzegania rzeczywistości. Gdy w mojej głowie pojawia się choćby cień negatywnej myśli, od razu staram się ją zmodyfikować tak, by dostrzec rozwiązanie sytuacji. Nie skupiam się na tym co złe, nie analizuję. Rzecz nie polega bowiem na tym by udawać, że nie ma problemu, a na tym by widzieć z niego wyjście i wierzyć, że jest ono możliwe. Niby zawsze wiedziałam, że warto myśleć pozytywnie, ale nigdy nie próbowałam wcielić tego założenia w życie. Teraz podeszłam tego trochę systemowo i przeprowadzam na sobie mały eksperyment. Pierwsze obserwacje dają nadzieję i zachęcają do dalszego ,,prania mózgu":) Zobaczymy co będzie dalej. Zmykam spać bo przede mną jutro piękny acz pracowity dzień.

czwartek, 19 stycznia 2012

Uff!

Dziś spędziłam bardzo miło dzień i cieszę się już na myśl o dniu jutrzejszym. Wczoraj co prawda spotkały mnie pewne trudności, ale w sumie wyszły mi one na dobre, bo dzięki nim zdałam sobie z czegoś ważnego sprawę. Wspaniale, że wszystko udało się poskładać i że zyskałam zapał, którego wcześniej niestety mi brakowało :)

Poza tym ostatnio prześladuje mnie myśl, że tuż za rogiem czeka na mnie coś bardzo dobrego. Nie pozostaje mi zatem nic innego jak tylko trzymać się tej pozytywnej myśli z całych sił i cierpliwie czekać:)

niedziela, 15 stycznia 2012

11-20

11. Jestem wdzięczna za moją pracę. Choć nie jest to praca moich marzeń dzięki niej poznałam wielu wspaniałych ludzi i zawiązałam przyjaźnie. Idąc do pracy wiem, że spotkam tam osoby, z którymi najzwyczajniej w świecie dobrze się czuję.
12. Jestem wdzięczna za moje dzieciństwo. Wspominam je jako wspaniały i beztroski czas w życiu. Nigdy nie brakowało mi miłości, nigdy nie czułam się samotna, nigdy nie brakowało mi towarzystwa. Dzięki temu nie mam dziś żadnej traumy, czy rany która nie chce się zagoić.
13. Jestem wdzięczna za to, że mam dach nad głową. Mam swoje miejsce, gdzie czuję się bezpiecznie.
14. Jestem wdzięczna za to, że nie wiem czym jest wojna. Znam ją tylko z książek, filmów i opowieści, ale nie zaznałam jej na własnej skórze. Mam niebywałe szczęście, że żyję w czasach pokoju i nie widziałam  zła  strachu i niebywałego okrucieństwa, które niesie za sobą wojna.
15. Jestem wdzięczna, że jestem Polką. W Polsce jest mój dom i to nie dlatego, że tak musi być, ale dlatego że tego właśnie chcę.
16. Jestem wdzięczna za muzykę. Choć Bóg nie dał mi talentu muzycznego, to dał umiejętność cieszenia się pięknymi dźwiękami. Uwielbiam otaczać się muzyką, śpiewać i tańczyć. To daje mi wielką radość i zawsze poprawia humor.
17. Jestem wdzięczna za zdolność wybaczania. Dzięki niej potrafię iść dalej i zostawić daleko za sobą żal, do tych którzy mnie skrzywdzili.
18. Jestem wdzięczna za  niezmienne przekonanie o tym, że człowiek jest z natury dobry a nie zły. Mimo ogromu krzywd jakie ludzie codziennie sobie wyrządzają, ja nadal wierzę, że więcej jest w nas dobra niż zła.
19. Jestem wdzięczna za telefon. Dzięki niemu mogę usłyszeć głos tych których kocham nawet gdy są bardzo daleko ode mnie.
20. Jestem wdzięczna za swoją wrażliwość. Choć nieraz utrudnia mi ona życie, dzięki niej wiem co to znaczy prawdziwie coś odczuwać.




niedziela, 8 stycznia 2012

Lista

1. Jestem wdzięczna za życie. Za to, że 26 lat temu było mi dane się przyjść na świat. Nie ma nic cenniejszego niż życie, bez względu na to jakie ono jest. Ja za swoje dziękuję zwłaszcza mojej ukochanej mamie.
2. Jestem wdzięczna za moich rodziców. Za to, że dali mi życie i za to, że są tak ważną jego częścią. Mam wielkie szczęście, że wychowałam się w pełnej rodzinie. Jestem wdzięczna za to, że ich mam i każdego dnia modlę się by tak pozostało. Wiem, że bez względu na wszystko mnie kochają. Ja również bardzo ich kocham.
3. Jestem wdzięczna za moje rodzeństwo, za to że mam siostrę i brata. Dzięki nim nigdy nie byłam w życiu sama i wiem, że póki ich mam nigdy nie będę. Gdziekolwiek są, cokolwiek robią, jakkolwiek układają się nasze relacje wiem, że zawsze mogę na nich liczyć, a oni mogą liczyć na mnie.
4. Jestem wdzięczna za mojego ukochanego siostrzeńca. Wraz z jego przyjściem na świat w moim życiu znów zaświeciło słońce. On sam jest teraz moim Słońcem. Jeszcze niedawno nie było go na świecie, a dziś nie wyobrażam sobie już świata bez niego.
5. Jestem wdzięczna za moje babcie i dziadka. Za to, że mogłam ich poznać, że mogłam z nimi dorastać, że dziś gdy wracam do domu mogę ich z radością odwiedzać. Za to, że dziadek odprowadzał mnie do szkoły, za przysmaki babci przygotowywane z miłością, za wspólne chwile, za wszystko co od nich w życiu dostałam.
6. Jestem wdzięczna za moje ukochane psy. Za tego,  który przez całe moje dzieciństwo był moim najlepszym przyjacielem i tego, który jest moim przyjacielem w dorosłym życiu. W  ich oczach  zawsze widziałam bezgraniczną miłość. Dla mnie to członkowie rodziny. Bez nich dom nie byłby dla mnie domem. 
7. Jestem wdzięczna, że jestem kobietą. Nie wyobrażam sobie by mogło być inaczej. Po prostu:)
8. Jestem wdzięczna za przyjaźń. Za to, że wiem co to znaczy mieć przyjaciół i co to znaczy być dla drugiego człowieka najlepszym przyjacielem. Łączy nas tyle wspólnych lat, tyle pięknych chwil, tyle przegadanych godzin. Aż płakać mi się chce gdy to piszę, bo tak wiele to dla mnie znaczy.
9. Jestem wdzięczna, że wiem co to znaczy bezgranicznie kogoś kochać. Bez względu na koszty, które musiałam przez tę miłość ponieść dziś wiem, że było warto. Nie ma nic piękniejszego niż kochać i być kochanym.
10. Jestem wdzięczna za moje studia. Za te, które skończyłam i za te, które powoli dobiegają końca. Za to, że tak bardzo wzbogaciły moje życie, że pozwoliły mi poznać wielu wspaniałych ludzi,  że poszerzyły moje horyzonty,  inspirowały, uczyły i często zapewniały dreszczyk emocji. Nie wyobrażam sobie nie mieć na swoim życiowym koncie tych wszystkich wspaniałych lat.


sobota, 7 stycznia 2012

Moc wdzięczności

Ostatnio na każdym kroku natrafiam na blogi, książki czy artykuły, które zachęcają do odczuwania wdzięczności za wszystko co dobrego nas w życiu spotyka. Ponoś wypisanie na kartce papieru 50 czy nawet 100 rzeczy, za które jesteśmy wdzięczni jest w stanie odmienić nasz sposób myślenia i uczynić nas szczęśliwszymi. Od dłuższego czasu zastanawiałam się nad stworzeniem własnej listy takich rzeczy, ale jakoś brakowało mi impulsu. Aż do mojej wczorajszej wizyty kontrolnej u okulisty. Lekarka zakropiła mi oczy co na jakieś pół godziny skutecznie zmniejszyło moją zdolność widzenia. Siedząc w poczekalni chciałam odczytać smsa, ale nie mogłam bo nic nie widziałam, nie mogłam też sprawdzić która jest godzina. Jeszcze po opuszczeniu gabinetu miałam małe problemy z widocznością, a w sklepie nie byłam w stanie przeczytać etykiety na jogurcie i musiałam poprosić o pomoc panią ekspedientkę. Ta chwilowa niedyspozycja uświadomiła mi jednak jak wielkie mam szczęście, że widzę. Poczułam wdzięczność za to, że mogę cieszyć się zdrowymi oczami i oglądać nimi świat. Jestem szczęściarą i warto było to sobie uświadomić. Warto też zacząć tworzyć swoją listę:)

czwartek, 5 stycznia 2012

Chcieć to móc

Trzeba ponoć głośno mówić o swoich pragnieniach bo to gwarantuje ich realizację. Przez ostatnie 2 lata skupiłam się na tym, że jakiś czas temu spotkało mnie w życiu coś złego. 2 lata analizowałam to na wszelkie możliwe sposoby, katowałam samą siebie ciągłym roztrząsaniem przeszłości. Do czego mnie  to doprowadziło? Do niczego. Postanowiłam wreszcie wyciągnąć z tej trudnej sytuacji jakieś mądre wnioski i zadecydowałam by od teraz ukierunkować wszystkie swoje myśli i działania na to na czym mi tak naprawdę zależy, a nie na tym co mnie boli, czy przeraża. Jest kilka takich spraw, które zwyczajnie mnie w życiu przerosły, ale wiem już, że ciągłe roztrząsanie porażki było ogromnym błędem. Wiem też, że muszę zacząć myśleć pozytywnie, muszę zacząć doceniać siebie i to co w  życiu mam. Nigdy nie działam zgodnie z planem, ale proces ulepszania swojego życia muszę chyba usystematyzować. Przychodzi mi to z trudem, bo nigdy nic nie planuję, działam impulsywnie, co nie oznacza, że jestem nierozważna. Mało wymagam od życia, ale chcę i muszę zacząć wymagać więcej. 

Cele na najbliższy rok:
* zadbać o zdrowie - na tym polu czeka mnie najdłuższa batalia ale wierzę, że się uda;
* napisać magisterkę i skończyć drugie studia w czerwcu;
* dostać się na aplikację adwokacką;
* zmienić pracę - stać mnie na coś znacznie lepszego, to nie przechwałki tylko rzeczywistość;
* zrobić prawo jazdy - czas przełamać opór i trochę się usamodzielnić;
* nauczyć się jeździć na snowboardzie - a co!;
* odnaleźć w sobie kobiecość, nawet jeśli ktoś uzna, że jestem próżna;
* zadbać o swoje ciało - basen i rower to podstawa!;
* wyjechać na fantastyczne wakacje;
* zamknąć przeszłość na klucz i iść dalej - to już najwyższy czas;
* odzyskać to co dla mnie najważniejsze - bo wiem, że tego naprawdę pragnę;
* cieszyć się życiem, każdym zwyczajnym i niezwyczajny dniem;
* kochać - nie tylko innych ale też samą siebie.

Obiecuję, że się uda:) Trzymajcie kciuki!


środa, 4 stycznia 2012

Początek

Wszystko ma swój początek i koniec. Ten rok zaczął się dla mnie źle, ale postanowiłam zrobić wszystko by zamknąć go z poczuciem, że był to najlepszy rok mojego dotychczasowego życia. Jak zamierzam takim go uczynić? To proste - zamierzam ulepszyć siebie. Proces ,,ulepszania" zaczęłam od zadania sobie fundamentalnego pytania o to czego tak naprawdę pragnę, na czym mi zależy a z czego bez bólu mogę zrezygnować. Tym sposobem wiem już do czego dążę, widzę cel i rozumiem, że długa droga przede mną. Jednak pierwszy raz w życiu jestem zdeterminowana i mam poczucie, że wszystko zależy ode mnie. Mam moc tworzenia swojego życia i zamierzam uczynić z niego małe dzieło sztuki. A może duże? Kto wie, nie wykluczam takiej opcji:)