Trochę ostatnio zaniedbałam swojego pozytywnego bloga i samo pozytywne myślenie. Nie oznacza to jednak, że oddawałam się namiętnie negatywnym refleksjom, bo dzięki Bogu od kilku tygodni są mi one zupełnie obce. Mimo to nie koncentrowałam się jakoś specjalnie na tym co dobre i dlatego mówię o zaniedbaniu.
Za mną prawie miesiąc najlepszego roku mojego życia, więc przyszedł czas na małe podsumowanie. Przyznam, że minął mi on w wyjątkowo dobrym humorze i zdrowiu. Zaczynam dostrzegać, że to jak myślimy o sobie i swoim życiu realnie przekłada się na to jakim ono jest. Z moich dotychczasowych obserwacji wynika, że moje życie zmieniło się przez ten miesiąc na lepsze, mimo że nie nastąpiły w nim żadne konkretne zmiany. Zmiana nastąpiła natomiast we mnie i w moim sposobie postrzegania rzeczywistości. Gdy w mojej głowie pojawia się choćby cień negatywnej myśli, od razu staram się ją zmodyfikować tak, by dostrzec rozwiązanie sytuacji. Nie skupiam się na tym co złe, nie analizuję. Rzecz nie polega bowiem na tym by udawać, że nie ma problemu, a na tym by widzieć z niego wyjście i wierzyć, że jest ono możliwe. Niby zawsze wiedziałam, że warto myśleć pozytywnie, ale nigdy nie próbowałam wcielić tego założenia w życie. Teraz podeszłam tego trochę systemowo i przeprowadzam na sobie mały eksperyment. Pierwsze obserwacje dają nadzieję i zachęcają do dalszego ,,prania mózgu":) Zobaczymy co będzie dalej. Zmykam spać bo przede mną jutro piękny acz pracowity dzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz